Próbując namówić ludzi na uczestnictwo w Masie Krytycznej doszedłem do przekonania, że jest to dla większości napotykanych Grudziądzan temat zupełnie nowy, nieznany. Dlatego postaram się odpowiedzieć możliwie najkrócej na większość zadawanych mi pytań: Czy w Grudziądzu Masa się odbędzie?
Tak. Bez względu na pogodę, na pierwszą Masę ruszamy spod Ratusza w ostatni piątek maja (25 maja), o godzinie 18.00.
Co to jest Masa Krytyczna?
Najkrócej mówiąc Masa krytyczna to spotkanie większej grupy rowerzystów i ich wspólny przejazd przez miasto. Spotykają się na niej znajomi, ale także i przypadkowi rowerzyści, aby wspólnie wpłynąć na poprawę jakości życia rowerzystów w miastach.
Masa krytyczna ma być świętem rowerów, wspólną zabawą wszystkich rowerzystów, momentem, w którym bez obaw o własne bezpieczeństwo mogą jechać po ulicy i są traktowani jak równorzędni uczestnicy ruchu.
Po co to?
Powodów jest dużo. Np. kierowcy, którzy traktują rowerzystów jak zło konieczne, piesi którzy nie przyjmują do wiadomości faktu istnienia ścieżek rowerowych, urzędnicy którzy uważają, że ścieżki które są, są dobre i można na nich stawiać słupy, ścieżki, które są robione byle jak, byle gdzie i z byle czego i które rozpadają się jeszcze przed oddaniem ich do użytku.
Co to da?
Spotkamy się, poznamy, miło spędzimy czas, przejedziemy po mieście, pokażemy władzom i mieszkańcom, że jest nas wielu, że warto tworzyć dla nas odpowiednią infrastrukturę, że rower to doskonały środek komunikacji i wypoczynku.
Od 2005 roku rozmawiamy z władzami i urzędnikami, którzy nas zbywają obietnicami, których nie dotrzymują. Być może zaczną nas w końcu zauważać. TO TYLKO ZALEŻY OD WAS. Jeśli wciąż chcecie być traktowani jak zło konieczne, to dalej siedźcie w domu.
Czy to tylko w Grudziądzu?
Nie. Masa Krytyczna to już wieloletnia tradycja w całej Polsce. Obecnie ponad 40 mast w Polsce jeździ w Masach Krytycznych i my, Grudziądzcy Rowerzyści chcemy do tej akcji się dołączyć. Zobacz listę miast na Wikipedii (kliknij tu) oraz zajrzyj na strony mas innych miast, żeby zobaczyć jak się to odbywa.
Kto to organizuje?
Organizatorem jest każdy, kto przyjedzie na masę.
Czy trzeba coś ze sobą zabrać?
Rower a tak na serio, to dobrze jest wziąć dzwonek, trąbkę lub inną przeszkadzajkę, która zwróci nasz przejazd uwagę. Można też się ciekawie przebrać, przystroić rower, zabrać ze sobą muzykę itp. Pełny luz
Czy mogę jakoś pomóc?
Każda pomoc mile widziana, a przede wszystkim sam przyjazd na Masę i namawianie do tego innych. Jeśli macie możliwość i chęć, drukujcie i rozdawajcie ulotki, rozwieszajcie plakaty, które są gotowe do pobrania lub zmodyfikowania na naszej stronie (kliknij tu). Twórzcie też własne, jeśli macie ochotę ((o:
A czemu w piątek o 18?
To tradycja Masy Krytycznej. W ostatni piątek miesiąca o 18.00 rusza prawie cała Polska, więc nie będziemy sami. Większość ludzi jest już po pracy czy szkole, przed nami weekend, a za nami często ciężki tydzień - czas się więc odstresować i wyluzować, a rower to na to idealna metoda ((o:
koniecznie do zobaczenia na Masie
Pamiętajcie - 25 maja 2012 pod Ratuszem
Można by uczcić tak czcigodny jubileusz na różne sposoby, np. organizując festyn czy uroczystą galę, ale nie, nasza Biblioteka uczciła swoje setne urodziny rowerowo. To jest to - "Odjazdowy Bibliotekarz", pomysł z klasą. Po co siedzieć na tradycyjnej gali mordując się w zaciśniętych na szyi krawatach i obcisłych sukienkach, skoro można na luzaku popedałować na terenowego grilla
Miła atmosfera, zwiedzanie okolic, a przede wszystkim promowanie aktywnych form spędzania czasu to główne zalety wczorajszej imprezy zorganizowanej przez Bibliotekę Główną w Grudziądzu.
Serdeczne podziękowania należą się organizatorom, obstawie medycznej i technicznej, panu przewodnikowi oraz wszystkim uczestnikom za stworzenie tej bardzo sympatycznej imprezy
Serdecznie zapraszam do obejrzenia kilku fotek, które udało mi się pstryknąć.
Jako uczestnik dzisiejszego Rajdu Rowerowego w okrojonym składzie, chciałbym zdementować plotki, które krążą po Grudziądzu, iż rzekomo 50-ty Rowerowy Rajd Miejski się nie odbył. Owszem, nie było młynów na Mątawie ani nawet samej Mątawy, ale na ilość wody nikt z nas nie narzekał. Ponadto u boku swego mieliśmy Wisłę, która bije na głowę jakieś tam niepozorne Mątawy Nie było również obstawy technicznej, medycznej, a nawet samych organizatorów, kiedy w piątkę zmagaliśmy się z przeciwnościami pogody i w sympatycznej atmosferze ratowaliśmy honor 50-tego Miejskiego Radu Rowerowego W tym miejscu, wbrew zapowiedziom samego naczelnego wodza Rajdów Miejskich Michała, w imieniu rowerującej dzisiaj piątki nieustraszonych twardzieli wnioskuję, aby następny rajd nosił numer 51 No i niech sobie będzie jubileuszowy z tortami, toastami, uściskami, śpiewami, fajerwerkami i czym tam sobie jeszcze chcecie. Przełamiemy przy tym stereotyp, że wszystko, co jubileuszowe musi mieć na końcu zero U nas jubileusz będzie miał końcówkę "1" i może stanie się to nową, grudziądzką tradycją, przynajmniej wśród rowerzystów
A więc do zobaczenia na 51-ym, jubileuszowym Miejskim Rajdzie Rowerowym, który odbędzie się 27 maja 2012 roku
Na zakończenie pragnę podziękować wszystkim:
pięciorgu uczestnikom dzisiejszego 50-tego Rajdu Miejskiego za bojowe podejście do pogody i miłe towarzystwo, wszystkim przybyłym na miejsce startu rowerzystom za spotkanie w rowerowym gronie i wspólny, polowy posiłek, organizatorom za jak zwykle sympatyczną atmosferę i syty poczęstunek, obstawie za zwyczajowo niezawodną gotowość bojową, kierowcom pokonującym most w kierunku Dragacza w godzinach 10.11-10.14 za nietrąbienie na jadącego jezdnią rowerzystę.
To był dla mnie najwspanialszy weekend obecnego roku i nie wiem, czy któryś jeszcze z następnych będzie w stanie go pobić. A zaczęło się od hasła niewinnie rzuconego przez Krzyśka na jednym z kwietniowych wypadów: "Jedźmy gdzieś w majowy weekend", no i pojechaliśmy
Dopisało wszystko: pogoda, świeża wiosenna zieleń, piękno Brodnickiego Pojezierza i dwójka ludzi, którzy rowerowanie postrzegają podobnie Do tego wolność i nieograniczone możliwości, które daje rower, gdy wieczorem nie trzeba zawracać do domu...
Piątek, godzina 17+, wyjazd opóźniony o ponad godzinę. Ot, mała awaria lewej manetki, tuż przed wyjazdem. Obdzwoniłem wszystkie rowerowe sklepy w mieście i nic. Rezygnować? Nigdy! Kawałek cienkiego, miedzianego drutu, małe szczypeczki, trochę zmarnowanego czasu, przekleństw oraz naderwany paznokieć i manetka chodzi do dziś
Jeszcze tego samego dnia, naładowani dobrym nastrojem, w towarzystwie ciepłego, słonecznego, wiosennego popołudnia, dotarliśmy do miejscowości Osieczek, by nad jeziorem zakotwiczyć namioty
Sobota powitała nas chłodnym, acz pięknym porankiem. Ptaki koncertowały już na całego, łąka pachniała świeżą, wilgotną zielenią, a jezioro zasnute było jeszcze cienką kołderką porannej mgły. Wspaniałe uczucie, sączyć poranną herbatkę kiedy się wie, że cały dzień należy do nas i naszych rowerów
Wyjazd o 7.45 w kierunku "gdzie nas rowery powiozą". Nie lubimy planowania na sztywno, więc jeździmy tam, gdzie wydaje się najpiękniej. Nie przebieramy w nawierzchniach dróg, więc znosi nas najczęściej na ścieżki leśne. Ile tam wspaniałych i dzikich jeszcze jezior
Godzina 17+, dotarliśmy do miejsca, które wydało nam się dobre na biwak, więc rozbiliśmy obóz. Potem naprawa zgiętego na trasie haka tylnej przerzutki, kąpiel, ognisko, kolacja i leniuchowanie na urokliwej polance tuż przy jeziorze...
Kolejny piękny poranek rozpoczął niedzielę. Aby wykorzystać dzień, postanowiliśmy powrót popołudniowym pociągiem z Brodnicy. Do tego czasu jednak zdążyliśmy jeszcze zrowerować sporo atrakcyjnych terenów, nawchłaniać mnóstwo rewelacyjnych widoków i zwiedzić przyjemne zakątki Brodnicy. Zmęczeni, szczęśliwi i z małym niedosytem, spożyliśmy rozprężający napój i wsiedliśmy do pociągu.
Na zakończenie tej krótkiej relacji chciałbym serdecznie podziękować mojemu niezawodnemu kompanowi - Krzyśkowi za wspólne rowerowanie. Pragnę również gorąco zachęcić wszystkich do podobnych wypadów. Wystarczy chęć, rower oraz parę gratów i w drogę. Jeśli się czegoś zapomni, to można kupić albo się bez tego obyć. Jak ktoś nie ma z kim, niech zgada się z nami
Już w najbliższą niedzielę, na zakończenie majowego, dłuuugiego weekendu, rusza jubileuszowy, 50-ty rajd miejski. Dla wszystkich miłośników wspólnego pedałowania obecność obowiązkowa!
Do zobaczenia na kołach
Majówka na dwóch kółkach - rajd rowerowy do młynów na Mątawie
Zabytkowe kościółki wiejskie we Wielkim Lubieniu i w Bzowie, dawny wodopój dla zaprzęgów konnych w Kruszach oraz piękne młyny wodne na rzece Mątawie w Bąkowskim Młynie i w Pile Młyn oraz pozostałości po młynie w Świętem to główne atrakcje najbliższego - jubileuszowego - rajdu rowerowego, który MORiW przygotował na zakończenie weekendu majowego '2012..
Trasa 50. rajdu: plac za mostem im. Bronisława Malinowskiego (Michale) - Dragacz - Wielki Lubień - Krusze - Bzowo - Bąkowo - Bąkowski Młyn - Rozgarty - Buśnia - Piła Młyn - Dubielno - Sarnowo - Święte - Nowe Marzy - Wielkie Stwolno - Bratwin - Michale - plac przy moście na Wiśle. Długość trasy: 53 km.
Wszelkich informacji udziela Informacja Turystyczna, Rynek 3-5, tel. 56 461-23-18, e-mail: it@gdz.pl. Zapisy w dniu rajdu (6 maja) od godz. 9.30 na placu za mosten na Wiśle. Wpisowe na rajd: 6 zł. Wyjazd z miejsca startu o godz. 10.00.
Sponsorem rajdu jest sklep rowerowy TRANDO.
Opiekę medyczną nad uczestnikami rajdu sprawuje 10. Grudziądzka Drużyna Harcerska WILKI.
Jak mówi stare porzekadło, tylko droga do piekła jest gładka i prosta. Gdyby podążyć tym tropem, to można by dojść do wniosku, że wszyscy hurtem zmierzamy ku niebu
O tym, że droga dla roweru nie musi być ani gładka, ani prosta, ani tym bardziej asfaltowa, wie chyba każdy rowerzysta, ale o tym, że drogi wcale być nie musi, aby przejażdżka była satysfakcjonująca, wiedzą już chyba tylko nieliczni wybrańcy
Co zrobi jadący autem kierowca, kiedy niespodzianie okaże się, że widoczna na mapie droga kończy swój bieg, bo dajmy na to rolnik, postanowił ją zaorać?
(...)
A co zrobi w takim przypadku rowerzysta?
Jeśli jest dostatecznie rowerowo zwariowany, to z pewnością nie zawróci, tylko na podbój pola ruszy, a kiedy trzeba, rower na plecach nieść będzie To jest właśnie rowerowy świat, jaki znam i jaki kocham. To jest właśnie rowerowa przygoda!
W tym miejscu pozdrawiam serdecznie czwartkową ekipę, z którą wspólnie przemierzyliśmy drogę, której nie ma
Sam nie wiem dlaczego tak długo ociągałem się z odwiedzeniem tego miejsca. Może to dlatego, że tak pięknego zakątka nie można zwiedzać samotnie, a może dlatego, aby jak smakowity owoc dojrzewał w myślach jak najdłużej, kusząc swym smakiem?
Kiedy w minioną niedzielę przejeżdżaliśmy tę przepiękną dolinę, to z otwartą z zachwytu paszczą niedowierzałem, że tak urokliwe miejsca mamy w zasięgu roweru... Wrócić trzeba tam koniecznie i dokładniej teren ten poznać oraz zobaczyć w różnych okolicznościach pogody i porach roku.
Dobrym pretekstem rowerowej wycieczki, może być choćby odnalezienie opisanych niżej pomników przyrody, czy zobaczenie zwierzyny, na którą wspomnianej niedzieli mieliśmy okazję się kilkukrotnie natknąć.
...
Warty moim zdaniem wspomnienia jest fakt, że prócz walorów przyrodniczych, spotkaliśmy tam przyjaźnie nastawionych ludzi, z których każdy jak tylko mógł, starał się nas nakierować na właściwą i najciekawszą jego zdaniem drogę. Aż serce rośnie na myśl, że jeszcze tam wrócę...
Opis miejsca
Rezerwat krajobrazowy "Dolina Osy" utworzony został w 1994 roku na powierzchni 665,12 ha na terenie leśnictwa Słup.
Po raz kolejny grudziądzcy rowerzyści udowodnili, że rowerowanie jest wielką radością niezależną od pogody, lecz od samych uczestników wycieczki....
Rower wciąż cieszy, bawi i łączy grudziądzan, a miejskie rajdy rowerowe kwitną nieprzerwanie, ciesząc się niesłabnącą popularnością. Nie pozostaje nic, jak tylko zacierać ręce i szykować się na następny rajd, który już 6 maja
Dziękując organizatorom, obstawie i uczestnikom za jak zwykle sympatyczny rajd, zapraszam do obejrzenia fotek, które mimo bardzo niefotograficznej pogody, udało mi się strzelić plus kilka od Roberta. Dzięki Robert! - przynajmniej mam swoją gębę na dwóch fotkach
W dzisiejszych "Nowościach" pojawił się bardzo optymistycznie brzmiący artykuł pt. "Dialog na dwóch kółkach". Bardzo zaskoczył mnie pośpiech Zarządu Dróg Miejskich w kreowaniu swojego pozytywnego wizerunku w kwestiach spraw rowerowych, a jednocześnie ucieszył fakt pewnych pozytywnych zmian, które wydają się tam zachodzić. To właśnie ZDM powiadomił Redakcję o spotkaniu, jakie miało tam miejsce. Tak czy owak należy się wspomnianemu artykułowi spore sprostowanie. Postaram się oddać sprawiedliwość rzeczywistości, która nie jest tak różowa, jak podają Nowości.
Na początek chciałbym jednak oddać Redakcji Nowości, że dnia wczorajszego, próbowano skontaktować się ze mną siedmiokrotnie, niestety telefon pozostawiony w domu uniemożliwił mi przedstawienie wersji rowerzystów. Myślę jednak, że zarówno ten artykuł, jak umówiony na poniedziałek kontakt z Redakcją Nowości pomoże dojaśnić tę sprawę :o)
Więc tak:
Moja wczorajsza wizyta w siedzibie ZDM-u miała rzeczywiście na celu "skonsultowanie" (cudzysłów użyty celowo) projektu ścieżki rowerowej przy ulicy Kulerskiego. Byłem na niej sam, ponieważ nikt nie uprzedził mnie, że zostanie to rozgłoszone jako pierwsze spotkanie w ramach umówionych konsultacji społecznych, o których pisałem w artykule z 27 marca 2012r. Spotkanie poprzedziła wymiana korespondencji, z której można było jasno wywnioskować, że nie będzie jakiegokolwiek pola do konsultacji, ponieważ informację o projekcie otrzymałem, kiedy był już gotowy, a wprowadzanie zmian okazało się niemożliwe. Niewątpliwym plusem jest to, że w projekcie wzięto pod uwagę niektóre z naszych sugestii, jak choćby opuszczenie do zera uciążliwych krawężników. Co do pozostałych elementów, to przyznam się, że nie zwracałem już uwagi, ponieważ mija się z celem analizowanie czegoś, na co nie mogę wpłynąć. Zobaczymy co da się wywalczyć w trakcie prac...
W zakresie "konsultacji" projektu ścieżek przy ulicy Kulerskiego - klapa z plusem :-/
Po niezbyt satysfakcjonującej rozmowie w w/w sprawie, skierowałem się do wyjścia, gdzie zostałem niemal przechwycony (przypadek?) przez Panów z sekcji inżynierii ruchu drogowego. Tu spotkało mnie całkiem miłe zaskoczenie. Po raz pierwszy bowiem pojawiła się wyczuwalna płaszczyzna porozumienia. Pojawiły się nawet pojęcia, takie jak plan systemu rowerowego miasta, czy transport rowerowy oraz obietnice otwierania ruchu dla rowerów w miejscach objętych zakazem ogólnym czy zainwestowania w prawdziwe stojaki rowerowe w centrum miasta.
Wbrew temu, co napisano w Nowościach, spędziłem już w ZDM-ie sporo godzin, a moje pierwsze wizyty pamiętają rok 2006 i całkiem rzeczowe rozmowy z Panem Michalskim, z którym udało się wynegocjować kilka drobiazgów, jak choćby odsuwanie barierek od skrajni o 0,5m, niwelowanie krawężników podczas budowy, przestawienie kilku znaków stojących na ścieżce i wiele innych. Niestety okres ten trwał krótko, do odejścia wspomnianego pana Michalskiego z ZDM-u. Najbardziej jednak intensywne wizyty w siedzibie ZDM-u przypadają na rok 2011, kiedy to próbowałem/liśmy bezskutecznie przekonać pracujących tam urzędników, że obrana droga jest nie tylko niewłaściwa, lecz wręcz absurdalna. Niestety spotykałem się w większości z kompletnym brakiem zrozumienia i ignorowaniem. Wizyty te wspominam jako bardzo nieprzyjemne, a przede wszystkim niekonstruktywne. Nie dając się zniechęcić, zacząłem odwiedzać również dyrekcję, pisać pisma do urzędów i publikować.
W artykule bardzo delikatną wypowiedzią ujęto niedogodności spotykające rowerzystów. Przykładowo użycie sformułowania "czasem" dla zbyt wysokich krawężników, jest co najmniej dyplomatycznym unikiem. Szacuję, że ok 80-85% krawężników stoi w niezgodzie z Rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej (polecam artykuł z 30 marca)
Cokolwiek by nie obiecano, ja cierpliwie poczekam na działania. Doświadczony bowiem niespełnionymi obietnicami konsultacji z 2008 roku, bardzo nieufnie podchodzę do obietnic urzędników. Uwierzę, jak zobaczę. Ponadto jest w naszym mieście pewna niespójność, ponieważ z jednej strony Pan Prezydent Sikora w dość dyplomatyczny sposób zaaprobował potrzebę wprowadzenia konsultacji społecznych, z drugiej zaś bez jakiegokolwiek porozumienia ze środowiskiem rowerowym, Urząd Miasta stworzył projekt Wiślanej Trasy Rowerowej, który jeśli dojdzie do skutku w myśl pierwotnego projektu, będzie śmiechowiskiem na skalę europejską. Na domiar złego do chwili obecnej powstają ścieżki, na których rosną nowe słupy, a nawierzchnia z zakazanego już w wielu miastach Polski i będącego obiektem protestów środowisk rowerowych tworzywa, rozłazi się jeszcze przed oddaniem do użytku.
Jeżeli nie zmieni się globalnie podejścia do transportu rowerowego, nie przyjmie jasnych, czytelnych i zgodnych z dobrymi praktykami standardów projektowych i wykonawczych dla miasta, które będą obowiązywać wszystkich projektantów i wykonawców, to zmienią się jedynie drobiazgi, a wyegzekwowanie właściwego wykonywania projektów będzie nierealne. Konieczne też jest opracowanie konkretnej koncepcji rozwoju transportu rowerowego w Grudziądzu i logiczne włączenie jej do polityki transportowej i przestrzennej miasta.
....
Korzystając z okazji, pragnę podziękować wszystkim, którzy wspierają mnie słowem, gestem, czynem lub nawet byciem. Dzięki Wam Drodzy Rowerzyści wiem, że to, co robię ma sens, a w swoich działaniach nie czuję się sam. Szczególne podziękowania dla Krzysia, który od samego początku do dnia dzisiejszego, wspiera mnie nieprzerwanie i motywuje do działania, a kiedy trzeba, stawia się do konfrontacji z rzeczywistością.
Ps. Najpóźniej w poniedziałek zamierzam wysłać kilka konstruktywnych sugestii, o których była mowa na wczorajszym spotkaniu w ZDM-ie. Będzie to najlepszy test praktyczny działania systemu, który właśnie zaczyna się rodzić. Z niecierpliwością czekam na efekty...
z rowerowym pozdrowieniem
administrator Grudziądzkiej Strony Rowerowej
Od zawsze nosiłem się z zamiarem namówienia sporej grupy ludzi mających rowery na to, by zorganizować w naszym ukochanym mieście coś, co nazywa się "Masą Krytyczną".
"Najprościej rzecz ujmując, jest to comiesięczne spotkanie (najczęściej w ostatnie piątki miesiąca) jak największej liczby rowerzystów, którzy jadąc przez miasto demonstrują swoją obecność na drodze. Hasłem przewodnim jest: "My nie blokujemy ruchu ulicznego, my jesteśmy ruchem ulicznym".
Masa nie blokuje ruchu ulicznego tylko jest ruchem ulicznym - po prostu zamiast korka samochodowego mamy korek rowerowy, równie legalny, jak ten samochodowy.
W Masie chodzi przede wszystkim o radość wspólnego przejazdu przez miasto oraz zwrócenie uwagi na rowerzystów."
Uważam, że przyszedł już czas, aby obok innych miast i miasteczek również Grudziądz miał możliwość pokazania, że w naszym mieście jest sporo rowerzystów, z którymi też trzeba się liczyć. Wiem też że jest nas wielu i poświęcenie 1h jazdy w super towarzystwie dla każdego będzie frajdą, a przy okazji, pokażemy ludziom odpowiedzialnym za infrastrukturę rowerową, że to co tworzą ma sens, a ludzie na rowerach też mają swoje potrzeby
Nasze cele:
zwrócenie uwagi na obecność rowerów w mieście, o czym często zapominają urzędnicy podejmując różne decyzje;
wykorzystywanie asfaltu jako podstawowej nawierzchni dróg rowerowych;
powstanie spójnej sieci wygodnych i bezpiecznych dróg rowerowych, przejezdnych dla wszystkich typów rowerów oraz towarzyszącej im infrastruktury (np. parkingi);
utrzymywanie głównych ciągów rowerowych w stanie przejezdności przez cały rok (w zimę ruch rowerowy nie maleje po przyjściu pierwszych mrozów, ale dopiero po silnych opadach śniegu, gdy ścieżki są nieprzejezdne);
większy udział rowerów w ruchu ulicznym.
Pierwszą "Grudziądzką Masę Krytyczną" można by zorganizować w ostatni piątek Maja, czyli 25 Maja 2012. Start o godzinie 18:00 Start spod Ratusza. Tempo na masie oczywiście zawsze jest bardzo rekreacyjne, oscylujące w granicach 10-12km/h, bo gdzie tu się spieszyć Czas trwania to 1h, a kierunek oczywiście drogami samochodowymi i zgodnie z przepisami.
Więc jeśli macie rower, 1h wolnego czasu i chcecie miło popedałować, pomagając przy okazji w walce o nasze prawa, to namawiajcie rodzinę, kolegów, koleżanki, dzieci, babcie i dziadków. Do zobaczenia na masie i pamiętajcie - w grupie siła
Czas odkurzyć rowery po zimie, a najlepiej oddać je do serwisu, bo już 15 kwietnia (niedziela) wyruszamy na pierwszy w tym roku rajd rowerowy. Rajd "Powitanie wiosny" to trasa na rozgrzewkę, zaledwie 25 km.
Trasa rajdu: rondo im. S. Sklskiego na os. Lotnisko - ul. Miłoleśna - Linarczyk - Piaski (neoromański kościół) - Turznice (kościół z dwudziestolecia międzywojennego) - Skarszewy - Stary Folwark (piękny wąwóz) - Pokrzywno (zamek krzyżacki z XIII wieku) - Nicwałd (oooostry zjazd zboczami Kotliny Grudziądzkiej) - Węgrowo - Marusza (piekny dwór z połowy XIX wieku) - Kobylanka - ul. Rydygiera - ul. Miłoleśna - plaża miejska nad Jeziorem Rudnickim (posiłek). Długość trasy: 25 km.
Wszelkich informacji udziela Informacja Turystyczna, Rynek 3-5, tel. 56 461-23-18, e-mail: it@gdz.pl. Zapisy w dniu rajdu (15 kwietnia) od godz. 9.30 na parkingu przy rondzie Skalskiego na osiedlu Lotnisko. Wpisowe na rajd: 6 zł. Wyjazd z miejsca startu o godz. 10.00.
Sponsorem rajdu jest sklep rowerowy TRANDO, al. 23 Stycznia 52, tel. 56 462-13-41.
Opiekę medyczną nad uczestnikami rajdu sprawuje 10. Grudziądzka Drużyna Harcerska WILKI.
Z przyjemnością donoszę, że w Grudziądzu powstaje pierwsze rondo, w którym krawężniki próbuje się zniwelować do zera. Mniemam, że jest to wynikiem próby spełnienia obietnic danych przez Pana Murgałę, dyrektora grudziądzkiego ZDM-u
Nie ukrywam, że słowa "próbuje" użyłem tu celowo, gdyż wychodzi to różnie, ale w większości dość poprawnie Jest jeden zbyt wysoki i dwa z lekka przesadzone, bo "zlądowały" ciut pod ziemią, co przy braku odpływu będzie skutkowało zbieraniem się wody i błota Nie zauważyłem też słupów czy innych przeszkód stojących na drodze lub w najbliższym jej sąsiedztwie Trochę pomylone oznakowanie, ale to można bezinwazyjnie poprawić. Martwią mnie ostre łuki profilowane do zewnątrz na śliskiej betonowej kostce, graniczące bezpośrednio z ruchliwą jezdnią...
Jest jeszcze wiele do poprawy, ale jedno jest pewne - próbujemy zrobić coś lepiej, a to już na plus...